Wywiad z Tomaszem Sielickim, kandydatem na wiceprezydenta w ekipie Sylwio Danaiłowa w nadchodzących wyborach do Europejskiego Związku Szachowego
Jak został Pan członkiem ekipy Sylwia Danaiłowa?
Gdy rok tem zostałem wybrany na prezydenta Polskiego Związku Szachowego, rozpocząłem wizyty. Poznałem Borysa Kutina, Horsta Metzinga, Ali Nihat Yazici, Sylwia, jak również Kirsana, Macra i innych czołowych kierowników FIDE i ECU. Myślę, że im podoba się, co zrobiłem w Polsce i otrzymałem kilka propozycji przyłączenia się do zarządzania szachami. Zgodnie z radą Borysa Kutina wybrałem przyłączenie się do ekipy Sylwia, gdyż wierzę, że mogę coś zmienić. Borys ma rację, wyjątkowe jest to, że wszyscy członkowie ekipy mają udokumentowane wybitne osiągnięcia w życiu, a ich doświadczenie ma uzupełniający charakter.
Dlaczego odnoszący sukesy biznesmen zainteresował się szachami?
Po 25 latach w biznesie i 15 latach bycia prezydentem i dyrektorem dużej, publicznie notowanej spółki, zdecydowałem, że nadszedł czas, żeby cieszyć się życiem. A zawsze lubiłem grać w szachy. Jestem kompletnym amatorem, ELO 2000, ale ciągle to lubię. W ostatnich trzech latach stworzyłem największą w Polsce kolekcję książek szachowych i szachowych znaczków. Ale też nie porzuciłem całkowicie biznesu, ciągle jestem w radach nadzorczych spółek giełdowych: największe polskie wydawnictwo, największa polska firma budowlana i czołowa spółka IT. Jestem też inwestorem w kilku branżach od turystiki do biotechnologii,. Jestem też członkiem rad nadzorczych Pro Publico Bono jak Stock Exchange Arbitration Court, United Way, Information Society Development Foundation (wspierany przez Fundację Gates’a), Institute of Public Affairs i inne.
Gra w szachy i zarządzanie szachami nie jest tym samym…
Prawda. Ale zawsze byłem smutny, że królewska gra nie ma szczęścia w ostatnich latach. Szachy nie były „psute” przez korporacyjnych sponsorów, uwagę mediów i prestiżowe miejsce. A zasługują na to wszystko! Tak więc, gdy aktywiści szachowi w Polsce poprosili mnie o pomoc Polskiemu Związkowi Szachowemu, zmagającemu się ze złym wizerunkiem, wewnętrzną walką i brakiem pieniędzy, nie mogłem odmówić.
Czy mógłby Pan powiedzieć nam o swoim pierwszym roku w zarządzaniu szachami w Polsce?
Bardzo proste posunięcia: zbudowaliśmy małe profesjonalne biuro z opłacanymi pracownikami (5 osób), prawie wszystkie informacje stały się publiczne i przejrzyste, stworzyliśmy infrastrukturę, żebyśmy mogli sprzedawać i wystawiać faktury (właściwa rejestracja z VAT, przedstawiciel handlowy itp.), następnie stworzyliśmy produkty do sprzedaży, dla których uzyskaliśmy patronat medialny i sprzedajemy je firmom i/lub gminom.
Czy to przyniosło w tak krótkim czasie sukces?
Zarządzanie szachami jest jak każdy innym biznes? trzeba sprzedawać swoje produkty i upownić się, że koszty są pokrywane. Moje doświadczenie biznesowe jest niezbędne. Nawet na tak małą skalę, w Polsce, w ciągu zaledwie kilku miesięcy byliśmy w stanie sprzedać polskie lokalne szachowe imprezy za ponad €100,000. Przyciągnęliśmy największą polską firmę budowlaną do sponsorowania mistrzostw Polski kobiet, jedna z największych firm energetycznych sponsoruje otwarte mistrzostwa Polski, a mistrzostwa juniorów są sponsorowane przez Citiband i najmłodszy polski arcymistrz (16 lat) jest sponsorowany przez Microsoft. Jednak, ciągle jest wiele do zrobienia.
Czy te osiągnięcia mogą być powtórzone na znacznie większą skalę w Europie, w ECU?
Oczywiście. Są znacznie lepsze produkty do sprzedaży! ECU „posiada” wielkie imprezy i można stworzyć nowe produkty, spójrzmy tylko na siatkówkę i piłkę ręczną. Ich finanse i prestiż w ostatnich latach co najmniej podwoiły się. Nasze produkty też mogą być właściwie zapakowane i sprzedane. Absolwenci szachów* są wszędzie: w mediach, w biznesie, w polityce. Ta sieć jest ogrodem „nisko wiszących owoców”, który może rozpocząć zmiany w Europie, zdobywając opinię publiczną i wielkie korporacje. Ci wysoko postawieni szachowi absolwenci muszą być pewni, że nie stracą przez swoje zaangażowanie. Stąd, ECU musi być efektywny, przejrzysty, profesjonalny i przewidywalny. To oczywiście będzie korzystne dla wszystkich zainteresowanych szachami stron. Alternatywa nie jest atrakcyjna: bezwzględna walka o coraz mniejszy kawałek ciasta. Nadzsed czas, by to zmienić.
Czy szachy mogą świecić ponownie?
Na pewno. Nie mamy “żelaznej kurtyny”, żeby nam pomogła, ale dobrymi imprezami możemy stwarzać gwiazdy i przyciągać gwiazdy. Szachy są dla inteligentnych ludzi i bycie inteligentnym staje się modne. Już tam jesteśmy. Szachy mogą być fajne!
CV Tomasza Sielickiego (Polska)
Pan Tomasz Sielicki ma 50 lat. Ukończył Politechnikę Warszawską w Warszawie. Pierwszy pracowik, udziałowiec, prezydent 1992-2005, siła napędowa rynkowego sukces ComputerLand (obecnie Sygnity), spółki notowanej przez GPW z 2000 zatrudnionych i €200 milionów w sprzedaży.
Pan Sielicki jest członkiem wielu rad nadzorczych, w tym: kilka notowanych spółek, Polska Konfederacja Prywatnych Pracowników, Komisja Trójstronna i inne. Pan Tomasz Sielicki jest uznawany przez Time Magazine, Business Week (Stars of Europe 2005), Davos World Economic Forum (Global Leader of Tomorrow), Wall Street Journal (Central Europe’s Top 10 Executives), jak również przez GPW (Best Public Company), Polish Business Centre Club (Leader of Business), Polish IT Chamber (Info Star).
Od lipca 2009 Pan Sielicki jest prezesem Polskiego Związku Szachowego, delegatem do FIDE i ECU, szachista-amator.
-----------
*Chyba chodzi o tych, którzy kiedyś grali w szachy, ale karierę zrobili w innych dziedzinach.





